Docieram do wizytówki miasta. Przede mną schody prowadzące do ruin katedry św. Pawła. Pozostała z niej już tylko fasada.

Odbijam w bok i idę do Muzeum miasta Makao i fortu. Chyba się przeniosę z Polski gdzieś do ciepłych krajów. Uwielbiam patrzeć na przyrodę w miejscach, gdzie w zimie temperatury są na plusie.

No i jestem już w historycznym centrum Makao budowanym przez Jezuitów w latach 1617 – 1626.

Panorama miasta.

Muzeum miasta Makao w środku historycznego centrum na szczycie góry.

Jedna z armat wycelowana w Grand Lisboa Casino.

Czas wracać. Nad fortem powiewa flaga Makao.

Jeszcze raz ruiny katedry świętego Pawła, tym razem fasada widziana z boku.

Oraz widok na miasto sprzed ruin katedry.

Soki z różnych, w większości mało znanych nam owoców. Za to kocham Azję. Poniżej fotka, co tu akurat można kupić. Wymienię jakie owoce posłużyły do produkcji w kolejności w jakiej występują w opisie na lodówce: arbuz, guawa, pomarańcze, jabłka, kiwi, papaja, kokos, marchewka, gruszka, grapefruit, mango, cytryna i mój ulubiony z trzciny cukrowej.
Koło hotelu za butelkę soku płaciłem dwanaście, tutaj są po dwadzieścia.

Wąskie uliczki i roboty drogowe.


Świątynia w środku miasta. Wewnątrz w darach owoce, warzywa i inne produkty spożywcze są normą, ale jest i akwarium z rybkami (dla ozdoby)?



Wracam w okolicę gdzie rano widziałem tajską knajpkę. Żołądek przypomina o sobie. Po drodze pojawiły się jeszcze rybki suszące się naturalnie na słońcu w oparach gazów mniej szlachetnych produkowanych przez samochody i motocykle.

Zamawiam zupę na mleku kokosowym. Pyszna i ostra tak jak powinna 🙂 Drobny minus to lekko rozgotowany makaron, ale i tak bym zjadł ją jeszcze raz gdybym zostawał dłużej.

Czas zobaczyć coś innego. Posilony idę w kierunku przystanku z którego odjeżdżają autobusy na wyspę Taipa.
Po drodze mijam jeden z wielu parkingów dla motocykli.

Jestem już prawi na miejscu. Budynki coraz wyższe, również te mieszkalne.



Odjechałem z przystanku spod Grand Lisboa Casino. Przejazd na wyspę Taipa jest tym wielkim mostem, który widziałam wcześniej będąc koło siedziby rządu.

Dodaj komentarz