Plan zwiedzania pozmieniała pogoda. Ale po kolei.
Z dworca autobusowego do hotelu dojazd tuk-tukiem.


Salita Hotel w Phnom Penh
Prosty, czysty, na jedną noc ok.




W ciągu pięciu sekund z siąpiącego deszczu z nieba zaczęły lać się wiadra wody. I tak przez półtorej godziny.
Czas na jedzenie. Kurczak z frytkami ze słodkich ziemniaków.


Nadal nie przestaje padać. Trzeba wracać do hotelu. Do przejścia jakieś trzysta metrów i nowo powstałe jezioro na środku skrzyżowania do pokonania. Na szczęście nie za głębokie, wody tylko po łydki.


Dodaj komentarz