Po pekińskim Muzeum Kolejnictwa spacer po Placu Niebiańskiego Spokoju. Jest ogromny, krótszy z jego boków ma trzysta, a dłuższy osiemset metrów. Znajdują się na nim tylko dwa obiekty, pomnik Bohaterów Ludu i mauzoleum Mao Zedonga, już zamknięte. Wejść można od wtorku do soboty do godziny dwunastej. Dla mnie to niewielka strata. Mao Zedonga oglądałem ponad trzy lata temu i już wtedy mało z niego zostało. Z tego co mi wtedy mówiono, to Rumuni nie wykonali swojej pracy najlepiej. Inna wersja, że byli to Wietnamczycy. Z tego co pamiętam to najbardziej rzucała się w oczy głowa, która wyglądała tak, jakby była podświetlona od środka żarówką. Dalej czerwone sukno okrywające popiersie i to tyle. Nie można było dłużej się przyglądać, ani robić zdjęć.
Na plac wchodzimy od południowej strony, od strony Qianmen.

Plac Niebiańskiego Spokoju oprócz tego, że jest ogromny, jest też ogrodzony. Aby się na niego dostać trzeba przejść jedną z bramek z wykrywaczem metali. Również wszystkie plecaki i torby są prześwietlane. Miałem wrażenie, że kręci się po nim sporo tajniaków. Poprzednio, jak tu byłem jakiś chińczyk zaczął coś wykrzykiwać. W ciągu 30 sekund dopadło go dwóch ubranych po cywilnemu i powaliło na ziemię.

Hasła na wielkich czerwonych banerach przy pomniku Bohaterów Ludu przypominają to, co i my mieliśmy za czasów komuny.

Podobnie z wielkim portretem Mao Zedonga nad bramą wejściową do Zakazanego Miasta. Nie idziemy tam.
Współtowarzysz podróży nie ma ochoty na zwiedzanie bo jest zmęczony, więc zbieramy się powoli w stronę hotelu. Szkoda, jego strata, to przecież jeden z ważniejszych zabytków.

Po zachodniej części placu znajduje się Wielka Hala Ludowa pełniąca funkcję parlamentu Chińskiej Republiki Ludowej.




Po drugiej stronie ulicy ciekawy budynek National Centre for the Performing Arts.

– kwiecień 2013
Po drodze zrobimy jeszcze spacer przez dzielnicę, gdzie mieszkają biedniejsi pekińczycy.
Pogoda jeszcze zimowa i ze zdziwieniem mijamy drzewa z pięknymi kwiatami.


Coca-Cola po chińsku.

Lokalne mięsne przysmaki.

Ci co czytali zeszłoroczną relację z Wietnamu pamiętają pewnie jaki tam był rozgardiasz w kablach. Tutaj pełna cywilizacja, nadmiar kabla leży ładnie zwinięty na drzewie.

Tu już bardziej szaro. To mi nie przeszkadza, ale plucie na ulicy jest koszmarne, wzbudza odruch wymiotny.





A to co to jest? Samochód czy motocykl? Niech będzie trójkołowiec z szyberdachem.

Coraz mniej pozostaje ze starych dzielnic. Teraz budują coś co ma je przypominać, ale to już robota pod turystów.

Rowery i skutery są wszędzie.

Jest już po czwartej i zmiana czasu bardzo daje się we znaki. Musimy trochę odpocząć.

Dodaj komentarz