Dzięki największym na świecie schodom ruchomym jesteśmy trochę bliżej szczytu Wzgórza Wiktorii, ale i tak sporo zostało, aby tam się dostać. Główną cześć trasy pokonam wąską drogą, Old Peak Road. Współtowarzysz podróży nie przepada za takimi wspinaczkami, więc zostaje w pobliżu zoo, a ja pnę się w górę. Pogoda jak dla mnie super, duża wilgotność i ponad trzydzieści stopni Celsjusza. W cieniu miejscami robi się nawet za chłodno, ale to tylko dla tych, co lubią wysokie temperatury. Większość osób powiedziałaby pewnie, że jest za gorąco i za duszno.
Jak na normalną drogę jest już dość stromo.

W miarę wchodzenia widzę ponowie wieżowce koło których przechodziłem. Tyle tylko, że teraz jestem w połowie ich wysokości lub ponad nimi.

Mijam schody wejściowe do jednego z wyżej położonych apartamentowców.

Zostawiam miasto za sobą. Teraz tylko zieleń i coraz lepsza panorama miasta.

Większość osób wybiera wjazd na The Peak. Po drodze widziałem tylko kilka osób, które schodziły na dół. Pokonywanie tego szlaku na piechotę nie jest tutaj popularne.





Na szczycie Wzgórza Wiktorii (The Peak)
Znów mi pogoda nie dopisuje. Jestem w chmurze i widoczność strasznie ograniczona. Pośrodku placyku pod zadaszeniem znajduje się stary wagonik kolejki. Obecnie jest tutaj informacja turystyczna.

Obok sklepy, restauracje, a na szczycie taras widokowy.

Mam nadzieję, że chmura nas minie i będzie okazja do lepszych zdjęć.

Dodaj komentarz