Odlot opóźniony, ale spodziewam się, że i tak w Chicago wylądujemy przed czasem. Tak przynajmniej mi się wydaje, po tym jak sprawdzałem loty polskich boeingów 787 w kilku ostatnich dniach.
Start bardzo delikatny. Czuję, że Dreamliner jest o wiele cichszy od samolotów, którymi normalnie latam. Kilka minut i jesteśmy już w chmurach.

Razem z nowym samolotem LOTu pojawił się nowy system rozrywki pokładowej z nowymi mapami, kompasem, informacjami o czasie lotu i godzinie oraz planowanym przylocie. Widzimy naszą przebytą i planowaną trasę podróży w różnych konfiguracjach.



Dolatujemy do Bałtyku.

Pojawia się biały obrus, coś na przegryzkę oraz aperitif.

Szampan poprawia jeszcze bardziej mój humor. Mijając Bałtyk zabieram się za wybór przystawki i dania głównego.
Stolik przykryty białym obrusem i czuję się jak w restauracji. Z przystawek jest schab i karp po żydowsku. Wszystkie dania wykonywane są według przepisów kucharki, a właściwie celebrytki Magdy Gessler. W menu reklamuje również swoją restaurację U Fukiera w Warszawie. Byłem tam rok, czy dwa lata temu. Dobrze, ale jakoś bez zachwytu.
Schab na przystawkę pojawia się przed Goteborgiem.

Danie główne. Mam problem z wyborem, łosoś z karczochem czy lazania. Wspaniała obsługa, rozwiązuje go w bardzo prosty sposób, proponuje mi oba 🙂

A za oknem fiordy.

Po obiedzie jeszcze ser.

I słodki deser.

Większość miejsc w samolocie odwiedziłem podczas poprzednich przelotów. Nie było mnie tylko tam, gdzie odpoczywają piloci Dreamlinera. Udaje mi się tam zajrzeć i mogę im tylko pozazdrościć. Dwa miejsca sypialne, szersze niż te dostępne dla personelu pokładowego znajdujące się w ogonie samolotu. Dodatkowo jeszcze fotel ustawiony przeciwnie do kierunku lotu jeśli chcieliby popracować poza kokpitem.



Porto robi swoje. Zamiast zająć się pracą wypróbowuję funkcję masażu, a potem rozkładam całkowicie fotel do płaskiego łóżka i zasypiam.
Tak mijają mi prawie cztery godziny. W tym czasie bateria w telefonie rozładowała się. Gniazdka elektryczne miałem dostępne, ale zapomniałem go podłączyć. Zanim telefon się włączy mijam najładniejsze widoczki nad Nową Fundlandią i Labradorem.

Dodaj komentarz